Miesięczne archiwum: Czerwiec 2016

Metro 2035 – recenzja

Metro 2035 to kolejna część znanego cyklu Głuchowskiego.

W Metro 2033 poznajemy wizję ludzkości, która chowa się w podziemnych tunelach powstałych na skutek zagłady atomowej. Pierwsza część z cyklu rozeszła się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, a następnie została przetłumaczona na inne języki, w tym Polski. Poznajemy tam głównego bohatera – Artema.
W kontynuacji, czyli Metro 2034 autor skupił się na innych postaciach, przede wszystkim samozwańczym Homerze i to był jego błąd. Wiele osób zawiodło się drugą częścią powieści. Postacie wydawały się jakby płaskie i zabrakło nawiązań do pierwszej książki z tej serii.
Dlatego właśnie Metro 2035 było tak bardzo oczekiwane. Wraz z nim wrócił Artem i jego niedokończona historia.

Co zmienia się w kolejnej części powieści

Po latach autor powraca zmieniony. Najnowsze metro jest napisane lepszym językiem, widać jest, że pisarz nabrał doświadczenia.
Metro 2035, jak już wcześniej wspomniałam, znów spotykamy Artema z pierwszej części. Bohater i doświadczony przez życie młody mężczyzna bierze ślub z córką swojego mentora, porzuca życie Stalkera oraz wraca na stację WOGN. Niestety, pomimo pozornego pozytywnego zakończenia jego historii, dręczą go nadal wspomnienia z przeszłości. Co prawda chłopak uratował w pierwszej części współmieszkańców metra przed tzw. Czarnymi, jednak z tego powodu ma również wyrzuty sumienia. Zamiast wprowadzić pokój pomiędzy obiema rasami, zniszczył jedynych, którzy mogli bez obaw i ograniczeń wychodzić na powierzchnię, ponieważ byli odporni na promieniowanie. Od teraz wszyscy są skazani na życie w ciemnościach.


W świecie Głuchowskiego, czyli po wojnie nuklearnej, resztki ludności próbują przetrwać w metrze. I tak od 20 lat. Na powierzchnię można wydostać się jedynie w skafandrach ochronnych, natomiast w podziemiach czekają straszne mutanty.
W Metro 2035 autor skupia się przede wszystkim na problemie jakim jest izolacja mieszkańców metra. Mutanty nie stanowią już głównego wątku. Artem usłyszawszy (prawdopodobnie) w radiostacji nawoływanie człowieka, zaczyna wychodzić na powierzchnię ze sprzętem komunikacyjnym i nasłuchiwać sygnałów. Niestety bezskutecznie. Później spotyka znanego z poprzedniej części Homera i razem wyruszają w podróż.
Artem w nowej odsłonie nie jest już chłopcem, ale mężczyzną. Jego największym pragnieniem jest odnalezienie ludności również poza miastem. Ma nadzieję, że ktoś jeszcze przetrwał.
Świat przedstawiony w powieści również się zmienił. Klimaty stały się jeszcze bardziej mroczne, a ludzie podli i zgorzkniali.

W książkach z tej serii warto zaznaczyć czym jest dla autora metro – to krzywe odbicie krytykowanej przez Głuchowskiego współczesnej Rosji.

Dziewczyna Ze Śniegiem we Włosach – moja recenzja

Jako tło historii mamy malownicze Värmland w Szwecji. Akcja zaczyna się w sylwestrowe popołudnie, podczas gdy na zewnątrz panuje temperatura dwadziestu sześciu stopni na minusie. Do rodzinnego miasteczka wraca Magdalena Hansson, dziennikarka. Chce w końcu trochę odpocząć. Natomiast szesnastoletnia Hedda wychodzi na imprezę sylwestrową i wtedy tajemniczo znika. Nikt jej więcej nie zobaczył. Przez jakiś czas o nastolatce nie ma żadnych wiadomości, a następnie zostaje znalezione nagie ciało dziewczyny. Czy to ona?

Historia opowiedziana w książce

Wspomniana wcześniej dziennikarka wraca do rodzinnego, cichego Hagfors wraz ze swoim adoptowanym synem. Jest zmęczona i załamana po rozwodzie z mężem. Chce odpocząć w małym miasteczku i zmienić pracę na mniej stresującą. Los jednak nie pozwala jej na wyczekiwane chwile wytchnienia.
Mimowolnie Magdalena angażuje się w sprawę zaginionej dziewczyny. Nie potrafi spokojnie zostawić tej sprawy i wszczyna własne śledztwo, niezależne od policji. Mimo to bardzo pomaga władzom swoją postawą. Z czasem odkrywa mroczną prawdę.
Ninni Schulmann to szwedzka dziennikarka i pisarka. Tworzy głównie kryminały i zdążyła już zyskać międzynarodową sławę. Jej debiut miał miejsce w roku 2010 wraz z tą właśnie powieścią. Krytycy wypowiadali się na temat tej książki bardzo pozytywnie i stawiali ją za przykład klasycznego skandynawskiego kryminału.
Powieści niczego nie brakuje: jest tam intryga, wiele wątków, wiarygodne portrety psychologiczne, dobrze zbudowani bohaterowie, tło i owiane tajemnicą sekrety. Historia ponadto trzyma do samego końca w napięciu i nie pozwala spokojnie odłożyć książki w trakcie lektury. Osobiście nie mogłam się doczekać kiedy znów zacznę czytać i poznam ciąg dalszy powieści.
Od tamtego czasu powstała już kolejna powieść, której bohaterką jest również Magdalena Hansson.
Książkę polecam również fanom krajów skandynawskich, ponieważ doskonale oddaje ona klimat i atmosferę tamtych rejonów. Prawa do publikacji tego kryminału zostały dotychczas zakupione przez wydawców z siedmiu krajów.
Kontynuacją powieści jest „Mężczyzna, który przestał płakać”, natomiast w planach jest już również trzecia część z tej serii.