Wszystkie wpisy, których autorem jest Anna Dura

Szklany Miecz – recenzja

Aby dobrze zrozumieć powieść, należy się wpierw cofnąć do pierwszej części tej historii, czyli książki “Czerwona Królowa”. Podbiła ona serca obecnych fanów i okazała się wielkim hitem. W królestwie Norty, które jest od wielu lat pochłonięte wojną, poznajemy główną bohaterkę Mare. Dziewczyna jest złodziejką, która żyje w biedzie i już wie jaki ją czeka los: pójdzie na wojnę wraz ze swoimi rówieśnikami i tam prawdopodobnie zginie. Wszystko się jednak zmienia, kiedy poznaje pewnego chłopaka. Cal zatrudnia bowiem Mare na zamku jako służącą. Na miejscu okazuje się jednak, że dziewczyna posiada niezwykłe zdolności, które nie mogą zostać odkryte. Ujawnienie ich może bowiem zakończyć się zburzeniem ładu i porządku w kraju. Od tego momentu panna Borrow żyje w kłamstwie i na tym kończy się pierwsza część historii.

O czym jest książka?

“Szklany miecz”, jako kontynuacja “Czerwonej Królowej” jest jeszcze bardziej owiany mrokiem. Bohaterowie powieści angażują się całym sercem w zaplanowaną rewolucję. Uczestniczą w wojnie, z której nie można się już wycofać. Nikomu nie można ufać, bowiem w każdej chwili sprzymierzeńcy mogą dopuścić się zdrady, trzeba zachować czujność na każdym kroku. Jak zaufać, gdy zdradzają najlepsi przyjaciele, gdy ma się wrażenie, że już się tego nie potrafi?

Główna bohaterka, Mare, ma jednak swój plan. Chce grać uczciwie, ale nie potrafi sobie sama z tym wszystkim poradzić. Granice, niegdyś jasne, powoli się zacierają. Nie wszystko jest już tylko czarne lub białe, ale gdzieś pośrodku. Borrow podczas przebywania na zamku nauczyła się bezwzględności. Mimo swojej siły, jest wciąż tylko człowiekiem i jak każdy ma wady oraz nie zawsze podejmuje właściwe decyzje. Jednocześnie mieszają się w niej współczucie i bezwzględność oraz gubi się we własnych poczynaniach. Najchętniej uratowałaby wszystkich.

Sama historia rozgrywa się pomiędzy Czerwonymi i Srebrnymi. Natomiast główny wątek sprowadza się do poszukiwania tych, którzy mieliby jednocześnie czerwoną krew i moce tych drugich, czyli osób będących pośrodku, podobnie jak Mare. Wszyscy nowo poznawani bohaterowie są na swój sposób wyjątkowi. Niektórzy potrafią się teleportować, inni latać,  a są też tacy którzy przewidują przyszłość.

Na tle wydarzeń wojennych poznajemy głównych bohaterów, oni sami są na drodze do poznania swojej tożsamości i my, jako czytelnicy możemy to obserwować. Odkrywamy jak ciężko znów być sobą, kiedy przez tak długi czas udawało się kogoś innego.

Historia urywa się w kluczowym momencie, czyli kiedy Mare Borrow robi to, co powinna. Ale czy udało jej się osiągnąć zamierzony cel? Tego dowiemy się dopiero w kolejnym tomie.

Metro 2035 – recenzja

Metro 2035 to kolejna część znanego cyklu Głuchowskiego.

W Metro 2033 poznajemy wizję ludzkości, która chowa się w podziemnych tunelach powstałych na skutek zagłady atomowej. Pierwsza część z cyklu rozeszła się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, a następnie została przetłumaczona na inne języki, w tym Polski. Poznajemy tam głównego bohatera – Artema.
W kontynuacji, czyli Metro 2034 autor skupił się na innych postaciach, przede wszystkim samozwańczym Homerze i to był jego błąd. Wiele osób zawiodło się drugą częścią powieści. Postacie wydawały się jakby płaskie i zabrakło nawiązań do pierwszej książki z tej serii.
Dlatego właśnie Metro 2035 było tak bardzo oczekiwane. Wraz z nim wrócił Artem i jego niedokończona historia.

Co zmienia się w kolejnej części powieści

Po latach autor powraca zmieniony. Najnowsze metro jest napisane lepszym językiem, widać jest, że pisarz nabrał doświadczenia.
Metro 2035, jak już wcześniej wspomniałam, znów spotykamy Artema z pierwszej części. Bohater i doświadczony przez życie młody mężczyzna bierze ślub z córką swojego mentora, porzuca życie Stalkera oraz wraca na stację WOGN. Niestety, pomimo pozornego pozytywnego zakończenia jego historii, dręczą go nadal wspomnienia z przeszłości. Co prawda chłopak uratował w pierwszej części współmieszkańców metra przed tzw. Czarnymi, jednak z tego powodu ma również wyrzuty sumienia. Zamiast wprowadzić pokój pomiędzy obiema rasami, zniszczył jedynych, którzy mogli bez obaw i ograniczeń wychodzić na powierzchnię, ponieważ byli odporni na promieniowanie. Od teraz wszyscy są skazani na życie w ciemnościach.


W świecie Głuchowskiego, czyli po wojnie nuklearnej, resztki ludności próbują przetrwać w metrze. I tak od 20 lat. Na powierzchnię można wydostać się jedynie w skafandrach ochronnych, natomiast w podziemiach czekają straszne mutanty.
W Metro 2035 autor skupia się przede wszystkim na problemie jakim jest izolacja mieszkańców metra. Mutanty nie stanowią już głównego wątku. Artem usłyszawszy (prawdopodobnie) w radiostacji nawoływanie człowieka, zaczyna wychodzić na powierzchnię ze sprzętem komunikacyjnym i nasłuchiwać sygnałów. Niestety bezskutecznie. Później spotyka znanego z poprzedniej części Homera i razem wyruszają w podróż.
Artem w nowej odsłonie nie jest już chłopcem, ale mężczyzną. Jego największym pragnieniem jest odnalezienie ludności również poza miastem. Ma nadzieję, że ktoś jeszcze przetrwał.
Świat przedstawiony w powieści również się zmienił. Klimaty stały się jeszcze bardziej mroczne, a ludzie podli i zgorzkniali.

W książkach z tej serii warto zaznaczyć czym jest dla autora metro – to krzywe odbicie krytykowanej przez Głuchowskiego współczesnej Rosji.